
Relacje prasowe z 10 i 11 września 2026 r. zapowiadały przełom: „TSUE dopuszcza teorię salda”. Treść wyroku w sprawie C-510/25 (Adazik) uzasadnia wniosek znacznie węższy. Trybunał nie nakazał stosowania teorii salda, nie zakwestionował teorii dwóch kondykcji i nie przyznał sądowi krajowemu żadnej nowej kompetencji. Usunął wyłącznie ewentualną unijną przeszkodę dla rozliczenia saldem — i to pod wyraźnym warunkiem, że rozwiązanie takie dopuszcza prawo krajowe. Na gruncie prawa polskiego podstawy takiej brak.
Trybunał odpowiedział na pytanie, czy artykuł 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich zakazuje rozliczenia saldem. Stwierdził, że regulacja unijna tego nie zakazuje.
TS UE nie odpowiedział na pytanie, czy prawo krajowe takie rozliczenie przewiduje. Utożsamianie braku zakazu unijnego z dopuszczalnością konstrukcji w prawie polskim jest błędem logicznym, który powiela część komentarzy do wyroku.
Rozstrzygnięcie zostało obudowane zastrzeżeniami, który nie można pomijać. Trybunał stwierdził wprost, „że dyrektywa ta – nie zobowiązując sądu krajowego do dokonania z urzędu potrącenia wzajemnych wierzytelności konsumenta i przedsiębiorcy – nie stoi co do zasady na przeszkodzie temu, aby sąd postąpił w ten sposób, jeżeli umożliwia mu to jego prawo krajowe, w tym konieczność przestrzegania wszelkich ewentualnie przewidzianych w tym prawie wymogów proceduralnych w zakresie potrącenia wierzytelności.” (pkt 47).
Jeszcze istotniejszy jest punkt, w którym Trybunał odnotował stanowisko sądu odsyłającego co do treści prawa polskiego: „W niniejszym przypadku sąd odsyłający zaznaczył, że stosowanie teorii salda oznacza, iż sąd dokonuje z urzędu potrącenia wzajemnych wierzytelności stron. Sąd uściślił, że polskie prawo nie przyznaje mu uprawnienia do dokonania tego rodzaju potrącenia, ponieważ prawo to przewiduje możliwość potrącenia wierzytelności jedynie z inicjatywy strony przy spełnieniu określonych warunków, w szczególności złożenia przez wierzyciela oświadczenia o potrąceniu” (pkt 45).
Trybunał nie zakwestionował tej oceny; przeciwnie — uczynił z niej punkt wyjścia i pozostawił jej weryfikację sądowi krajowemu. Wyrok C-510/25 opisuje zatem wariant rozliczenia, którego prawo polskie nie zna, i wyjaśnia, że gdyby je znało, dyrektywa co do zasady by mu się nie sprzeciwiała.
Potrącenie jest w prawie polskim jednostronną czynnością wierzyciela, nie czynnością sądu.
Zgodnie z art. 498 § 1 k.c.: „Gdy dwie osoby są jednocześnie względem siebie dłużnikami i wierzycielami, każda z nich może potrącić swoją wierzytelność z wierzytelności drugiej strony, jeżeli przedmiotem obu wierzytelności są pieniądze lub rzeczy tej samej jakości oznaczone tylko co do gatunku, a obie wierzytelności są wymagalne i mogą być dochodzone przed sądem”. Na mocy art. 499 k.c.: „Potrącenia dokonywa się przez oświadczenie złożone drugiej stronie. Oświadczenie ma moc wsteczną od chwili, kiedy potrącenie stało się możliwe”.
Ustawa wskazuje zatem podmiot uprawniony („każda z nich”) oraz sposób wykonania uprawnienia („oświadczenie złożone drugiej stronie”). Żaden z tych elementów nie daje się odnieść do sądu orzekającego.
Z kolei art. 203(1) k.p.c. normuje wyłącznie procesowy zarzut potrącenia podnoszony przez pozwanego i nie zawiera formuły upoważniającej sąd do kompensaty z urzędu.
Model rozliczenia potwierdza uchwała pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2024 r., sygn. akt: III CZP 25/22, mająca moc zasady prawnej. Zgodnie z tezą 3 uchwały: „Jeżeli w wykonaniu umowy kredytu, która nie wiąże z powodu niedozwolonego charakteru jej postanowień, bank wypłacił kredytobiorcy całość lub część kwoty kredytu, a kredytobiorca dokonywał spłat kredytu, powstają samodzielne roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia na rzecz każdej ze stron.”.
Powyższe oznacza, że wyrok TS UE w sprawie C-510/25 potwierdza jedynie dominujące obecnie orzecznictwo sądów powszechnych orzekające w sprawach frankowych zgodnie z teorią dwóch kondykcji.


